Sektor ICT nie ma stałego miejsca na mapie. Firma programistyczna nie ma mieszkańców okolicy w klasycznym sensie, nie ma emisji, które mierzy gmina, nie ma zezwolenia, które podpisuje burmistrz. Mimo to społeczna ekspozycja jest duża i ta relacja staje się coraz bardziej nierówna: tempo, w jakim produkt zdobywa wpływ na ludzi, jest wyższe niż tempo, w jakim ci ludzie mogą coś na ten temat powiedzieć. Aplikacja, która w krótkim czasie dociera do dużej części pokolenia, algorytm, który przygotowuje decyzje wcześniej podejmowane przez ludzi, zbiór danych, który się rozszerza bez widocznego momentu, w którym o zgodę na to poproszono. Nie ma bramy fabrycznej, przed którą można stać, i to sprawia, że pytanie, kto właściwie jest interesariuszem, jest trudniejsze niż w sektorach z fizycznym odciskiem stopy.
Pierwsza grupa to użytkownicy, i ta grupa rzadko pokrywa się z klientem. Platforma społecznościowa sprzedaje reklamodawcom, ale ludzie, którzy najbardziej odczuwają utrudnienia lub korzyści z produktu, to użytkownicy, którzy nie płacą. Kto chce mieć wyraźny obraz tej różnicy, musi wiedzieć co pan(i) chce wiedzieć od pracowników w takim samym stopniu jak od osób, które korzystają z produktu, ponieważ często obie grupy można rozpoznać po niezadowoleniu z tej samej wewnętrznej decyzji.
Druga grupa to własna organizacja rozwojowa. W sektorze, w którym produkt w dużej mierze składa się z decyzji podejmowanych przez inżynierów, część społecznej odpowiedzialności leży u ludzi, którzy rzadko siadają za stołem w sali zarządu. To, co zespół programistyczny myśli o funkcji, która właśnie została wdrożona, jest sygnałem, który często jest dostępny wcześniej niż to, co o niej myśli strona zewnętrzna, i to sprawia, że wewnętrznie jest to czasem najbardziej niedoceniana część różnicy, którą uwidacznia badanie.
Trzecia grupa to organy nadzoru i ustawodawcy, grupa, która w sektorze ICT rośnie szybciej niż w sektorach o dłuższej historii regulacyjnej. Ochrona danych, odpowiedzialność algorytmiczna, siła rynkowa: tematy, które przesunęły się z technicznego detalu do politycznego dossier, bez tego, by firma sama zmieniła coś w swoim produkcie. Firmy w sektorze finansowym znają ten wzorzec od dłuższego czasu; kto chce zobaczyć, jak sektor traktuje nadzór jako stałego interesariusza, znajdzie podobną strukturę w zewnętrznych stronach, które w usługach finansowych decydują o zaufaniu.
Czwarta grupa jest mniej widoczna, ale nie mniej obecna: dostawcy i partnerzy, od których zależy platforma, i którzy sami często również muszą myśleć o swoich własnych interesariuszach. Infrastruktura w chmurze działa na energii, a pytanie, kto o tym współdecyduje, dotyka tematów opisanych w stronach, które w sektorze energetycznym określają pole gry, choć firma programistyczna rzadko postrzega się jako konsumenta energii.
Piąta grupa to szersze społeczeństwo bez bezpośredniego związku z produktem: ludzie, którzy nigdy się nie zalogowali, ale mają do czynienia z decyzją przygotowaną przez algorytm. Ta grupa nie ma konta, umowy czy zezwolenia, do którego można się odnieść, i dlatego jest najłatwiej zapomniana i najtrudniej dostępna za pomocą zwykłego badania.
W sektorach z fizyczną lokalizacją zwykle istnieje stałe jądro interesariuszy, które rzadko się zmienia: mieszkańcy wokół placu budowy, na przykład, jak widać w przypadku stron wokół projektu budowlanego, które proszą o uwagę. W sektorze ICT to jądro przesuwa się w zależności od produktu i momentu. Incydent dotyczący prywatności nagle przesuwa uwagę na organy nadzoru; wdrożenie, które wypada niekorzystnie, przesuwa ją na użytkowników; przejęcie przesuwa ją jednocześnie na konkurentów i nadzór. Kto trzyma się jednej stałej listy, przegapia moment, w którym najważniejsza staje się inna grupa.
Co w tym sektorze idzie źle częściej niż gdzie indziej, to małe zobowiązanie, które jest tycho puszczane. Ogłoszona funkcja, która „wkrótce” się pojawi, a po roku jeszcze nie zaistniała, obietnica dotycząca prywatności, która technicznie wciąż jest zgodna, ale w praktyce została wypłukana, obietnica dotycząca wsparcia, która została zmieniona w drobnym druku. Takie momenty ważą więcej niż duża inwestycja, która nie dochodzi do skutku, właśnie dlatego, że są wystarczająco małe, aby zniknąć bez ogłoszenia. Kto chce śledzić ten wzorzec, potrzebuje nie tylko opinii, ale stałego miejsca, gdzie zobowiązania stoją obok swojego wyniku.
Ta strona opisuje, kto powinien zasiadać przy stole w sektorze ICT, nie ile czasu lub jakiej pojemności ta rozmowa będzie kosztować wewnętrznie. To inne pytanie, i FTE TO AI ma na to inny skan pracy: ten wylicza dla każdego zadania, jaką część pracy można przejąć przez AI, tak aby stało się jasne, ile miejsca zostaje na faktyczne rozmawianie z tymi interesariuszami, a nie tylko na ich identyfikowanie.
Vraag maar. Het interessantste antwoord komt meestal van wie u nog niet heeft gesproken.
Answers come from this site’s knowledge base. Not tailored advice, and not a scan of your company.